Dziś u Czechów święto, więc wszyscy mieliśmy wolną środę. Z tej okazji miałam powitać w naszych progach Szikulę,ale jakoś jednak wyszedł z tego wypad na Hrad ze Słowakami :).Śmiechawka była non stop, więc co tu dużo mówić. Na Szikulę wciąż czekam.A na wyjście się zebrałam w pół godziny, łącznie z podgrzewaniem obiadu, ubieraniem się itd.Coś tam wczoraj słyszałam, że dziewczyny chcą jechać...ale miałam mieć inne plany.
Jak się okazało, trochę się nas zebrało.Na focie powyżej Zuzka robi fotę :), więc jej nie widać. Było to bardzo mądre zdanie.Nie ma co.Ale za to obie jesteśmy niżej, gdzie można również zobaczyć Pana Pokornego.Ma na imię Daniel i bardzo lubi babki.
A Dada ma plusa, bo wie że polski i czeski to nie jest to samo. Studiuje słowacki i filozofię i miała gramatykę porównawczą. We fragmencie "Małego Księcia" po polsku miała znaleźć charakterystyczne cechy języka naszego.No i jakoś w mig tego nie zrobiła. Dziwne!