Dziś u Czechów święto, więc wszyscy mieliśmy wolną środę. Z tej okazji miałam powitać w naszych progach Szikulę,ale jakoś jednak wyszedł z tego wypad na Hrad ze Słowakami :).Śmiechawka była non stop, więc co tu dużo mówić. Na Szikulę wciąż czekam.A na wyjście się zebrałam w pół godziny, łącznie z podgrzewaniem obiadu, ubieraniem się itd.Coś tam wczoraj słyszałam, że dziewczyny chcą jechać...ale miałam mieć inne plany.
Jak się okazało, trochę się nas zebrało.Na focie powyżej Zuzka robi fotę :), więc jej nie widać. Było to bardzo mądre zdanie.Nie ma co.Ale za to obie jesteśmy niżej, gdzie można również zobaczyć Pana Pokornego.Ma na imię Daniel i bardzo lubi babki.
A Dada ma plusa, bo wie że polski i czeski to nie jest to samo. Studiuje słowacki i filozofię i miała gramatykę porównawczą. We fragmencie "Małego Księcia" po polsku miała znaleźć charakterystyczne cechy języka naszego.No i jakoś w mig tego nie zrobiła. Dziwne!
Mucha- wystawa jego prac była też i u nas w Warszwie i Poznaniu.Myślę,że Ola byłaby zachwycona.Patrz, jak to jest: teraz to mówią wybitny artysta.Kiedyś -jego podanie do Praskiej Akademii Sztuk Pięknych zostało odrzucone z adnotacją: Proszę sobie poszukać innego zawodu,w którym bedzie Pan mógł być bardziej pożyteczny.Nigdy nie wiadomo kto kiedyś będzie wielki eehh
OdpowiedzUsuń:D No to tak było zawsze ze mną na plastyce i muzyce.Wszyscy się czepiali.A ja jestem przecież taki Picasso,że aż na bohemistykę poszłam.I siedzę w laboraturium i chemiczne eksperymenty robię.
OdpowiedzUsuń