środa, 28 października 2009

Hrad Veveří=Den české státnosti


Dziś u Czechów święto, więc wszyscy mieliśmy wolną środę. Z tej okazji miałam powitać w naszych progach Szikulę,ale jakoś jednak wyszedł z tego wypad na Hrad ze Słowakami :).Śmiechawka była non stop, więc co tu dużo mówić. Na Szikulę wciąż czekam.A na wyjście się zebrałam w pół godziny, łącznie z podgrzewaniem obiadu, ubieraniem się itd.Coś tam wczoraj słyszałam, że dziewczyny chcą jechać...ale miałam mieć inne plany.

Jak się okazało, trochę się nas zebrało.Na focie powyże
j Zuzka robi fotę :), więc jej nie widać. Było to bardzo mądre zdanie.Nie ma co.Ale za to obie jesteśmy niżej, gdzie można również zobaczyć Pana Pokornego.Ma na imię Daniel i bardzo lubi babki.
Podczas rozmowy na kosmiczne tematy wyszła pewna sprawa. Okazało się, że dziewczyny chcą iść niedługo na wystawę Alfonsa Muchy.No i postanowiłam im powiedzieć wszystkim, co słowo 'alfons' znaczy po polsku.Efekt był natychmiastowy, bo od tej pory wszystkie krzyczały: "Pet'o je náš alfons"."Vyfot' nás, alfonse" :).Mając alfonsa czułyśmy się bezpiecznie.

A Dada ma plusa, bo wie że polski i czeski to nie jest to samo. Studiuje słowacki i filozofię i miała gramatykę porównawczą. We fragmencie "Małego Księcia" po polsku miała znaleźć charakterystyczne cechy języka naszego.No i jakoś w mig tego nie zrobiła.
Dziwne!


2 komentarze:

  1. Mucha- wystawa jego prac była też i u nas w Warszwie i Poznaniu.Myślę,że Ola byłaby zachwycona.Patrz, jak to jest: teraz to mówią wybitny artysta.Kiedyś -jego podanie do Praskiej Akademii Sztuk Pięknych zostało odrzucone z adnotacją: Proszę sobie poszukać innego zawodu,w którym bedzie Pan mógł być bardziej pożyteczny.Nigdy nie wiadomo kto kiedyś będzie wielki eehh

    OdpowiedzUsuń
  2. :D No to tak było zawsze ze mną na plastyce i muzyce.Wszyscy się czepiali.A ja jestem przecież taki Picasso,że aż na bohemistykę poszłam.I siedzę w laboraturium i chemiczne eksperymenty robię.

    OdpowiedzUsuń