Byli my wczoraj śmy na 'Erasmus talnet show' w dawnej pralni z czterema pralkami,czyli w clubwashu w dzielnicy podejrzanej. Talent miała np.Azjatka wyjąca do mikrofonu, Węgierka i jej taniec brzucha [to już było spoko], Finowie czy tam Norwegowie (super :) śpiewali) no i grupa chłopców z gYtarami śpiewająca pieśń o Erasmusie: "Viniarska flu, I don't like you! Uuuuuu, I don't like you!".A potem trafiliśmy do Mýdla, czyli mydła, czyli lekkiej speluny, gdzie wściekła na wszystko kelnerka-metalówa z kolczykami w pysku miała różową gumeczkę we włosach.Aj wery macz lajk kontrast!
Później trafiliśmy na rynek, gdzie ujrzeliśmy zachwycającą wystawę szlafrokowo-świąteczną.Zielony na twarzy manekin kojarzy mi się z zapachem choinki i pierwszą
gwiazdką nie mniej niż domek dla chomików pod choinką. Tak serio to nie był domek dla tych zwierzątek, ale skarbonka. Ale Juda próbowała wkręcić Hrycę, że tam siedzą křečki [krzeczki] tj.chomiki. Hryca jednak nie miała w hlavě tyle grzanego wina, żeby w to uwierzyć całym sercem swym.
Poza tym udało mi się nauczyć wczoraj Pecia słów : "odkurzać", "myć naczynia".Stał się w ten sposób mężczyzną idealnym, bo jak powiedział: "Já to všecko poodkurzam", wszystkie dziewczyny westchnęły...Peciowi wywróżyłam tym samym żonę Polkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz