wtorek, 24 listopada 2009

Milka the killer




Chciałam przedstawić czekoladę, przez którą o mały włos (ale mocny) bym miała po komputerze. Sama czekolada jest wypasiona, ale nie o nią chodzi.Chciałam wyjąć teczkę z szafki.No i pociągnęłam za nią, tylko mi się zapomniało, że na niej leży milka.No i nastąpił wielki lot o mega przyśpieszeniu i komp się wyłączył. Nie chciał się odpalić nawet zasilaniem awaryjnym.Siadłam i zaczęłam roztaczać czarne wizje.Hryca napisała do kolegi,co się zna na tych całych, jak oni to mówią? Komputerach.Właśnie.No i tak siedzę...i już poszłam do Judyty,licząc że jej facet się na tym zna.Ale gdzie tam! Facet,jak facet! Ale Judyta! Podeszła, popatrzyła, poruszała baterią i komp odżył.Viva la tofee, Judyta i wino grzane wieczorem,co je wypijemy u nas w pokoju.Ale mi ulżyło.

1 komentarz:

  1. Miałaś szczęście, bo juz widzę Twoja minę jakby-co.A co do Judyty ,to jest lepsza od naszego infomatyka :) :)

    OdpowiedzUsuń