Byłam w Polsku, nawdychałam się tamtejszego powietrza, podjadłam inszych specjałów regionalnych i okazało się, że moje mandle nejsou fuč, co znamená że nie są popsute. Nicht kaputen migdałen in Mosurinen gardłen.Das ist einen niespodzianken.I widzita.Wizja zamskowanych ludzi grzebiących w moim gardle mini-tasakiem i ja na głupim jasiu wcale nie była budująca.Nastraszyli mnie tylko Pepikowi lekarze, bo wtedy jak byłam u nich to akurat migdały walczyły z choroóbstwem.No i gra!
Z nowości wydawniczych to jeszcze dodam,że się prawie ze wszystkimi pospotykałam ;), pogadałam...i nawet wypiłam malé černé Svijané.Minam.
Dzisiaj byłam na piłkach.W sensie na żonglowaniu, ale to rano zdarzył się cud. Chyba załapałam coś, czego długo nie mogłam i teraz powinno być z górki.Jeszcze trzeba ćwiczyć :D,ale przynajmniej nie zostają mi dwie piłki w ręce i jest coś na kształt płynności.Clownem zawodowym to ja nie będę,ale zajęcia są zarąbiste.W ogóle luz, blues i śmiechu co nie miara.I nawet daję radę coś do ludzi zagadać :D.I rozumieją.A prowadząca Daša to bardzo równa babka.Jechałam z nią trolejbusem dzisiaj,to trochę pogadałyśmy.
Na focie prezentuję kolczyko-mosuro-patent-bombkę z Castoramy.Byłam z ojcem i nie mogłam się powstrzymać,jak zobaczyłam świecące bombki przy kasach.Jedni biorą tam gumę...go żucia albo tą drugą a ja beru takové krásné kulaté něco.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz