piątek, 6 listopada 2009

Jamnik


Litery spycham tak wąsko, żeby utworzyły sylaby. Nie ma z tym pro ble mu. Przynajmniej na początku słowa same płyną mi z głowy na końce dłoni. Tylko mam trochę zbyt długie paznokcie. Dzisiaj pomogłyśmy dwóm osobom. Wózki inwalidzkie są ciężkie a krawężniki za wysokie. Tramwaje miewają zachcianki i zatrzymują się przy końcu chodnika tak, że nie można wysunąć klapy i zjechać na dół. Dobrze, że tutaj przynajmniej widzi się niepełnosprawnych, którzy mogą się w miarę normalnie przemieszczać. A za oknem coraz szybciej gaśnie to żółte i jasne. Taki ten biały z trzech kulek już prawie stopniał, ale mimo to mróz.
A dziś mam nastrój na białe krzesło.Na zajęciach z twórczego pisania mieliśmy opisać obraz z perspektywy kogoś, kto na nim jest.Popatrzyłam się na muzyków, którzy grali na różnych cudach i zostałam krzesłem.Judyta mówi,że krzesłem-jamnikiem.A ona była mikrofonem.Takim w kształcie pewnego kształtu raczej w wersji mojej bazgroły bezkształtnym.

3 komentarze:

  1. :) a ja Ci powiem, ze tak wszystko ubrałaś w słowa, ze musiałam trochę wytężyć umysł...

    hm. najpierw co do wcześniejszego wpisu-jesteś silna i dasz rade ;]

    sądzę, ze człowiek może sobie powiedzieć , ze jest czymkolwiek...ale i tak bedzię tym czym chce być ;] ten taki bałwan? ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. o kurna, mocne masz te antybiotyki...

    OdpowiedzUsuń